• Wpisów: 160
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis: 172 dni temu, 12:23
  • Licznik odwiedzin: 28 968 / 1725 dni
 
monsterkowaa
 
Ostatnio wydawało mi się, że cały świat zwrócił się przeciwko mnie i gorzej być nie może, ale życie jak zwykle potrafi zaskakiwać.
Dzisiaj odszedł mój chomik. Przyzwyczaiłam się do tego, że wszystko przemija: liście więdną, pory roku się zmieniają, ludzie odchodzą. Byłam też na pogrzebach, i chodź było to dla mnie trudne, to jakoś ''oswoiłam'' się z tym. A przynajmniej tak mi się wydawało.
Nigdy nie miałam zwierzątka (nie licząc rybek, które znam tylko z opowieści, bo miałam wtedy kilka lat, i wszystkie wspomnienia jakie mogły z nimi pozostać, wyparowały). Mój kochany Harissonek przyszedł do mnie na święta, i był najlepszym prezentem jaki mogłam dostać. Jego oswojenie trwało długo, nienawidził kiedy go głaskałam, podnosiłam na ręce, czy tuliłam. Zawsze marzyłam, by zasnął mi na rękach, ale teraz tego żałuję, bo teraz już wiem, że były to pierwsze kroki do jego odejścia.
Niełatwo patrzyłam, jak przez ostatnie tygodnie w ogóle nie wychodzi z domku, cały czas śpi, a jego worki na zapasy są coraz większe, w przeciwieństwie do ciałka, które wydawało się lżejsze...
A dzisiaj? Nie było mnie prawie cały dzień w domu, a kiedy wróciłam, ja, moja mama i siostra brałyśmy go na ręce i głaskałyśmy, ale ciągle był ospały. Nawet położenie przy nim butelki z ciepłą wodą nie pomogło. Później było już tylko gorzej, przestał się ruszać i oddychać, a ja wiedziałam już co to znaczy, wiedziałam, że to ostatni raz w którym mogę go pogłaskać, a on to poczuje. Przez chwilę poczułam tylko jedną, neutralną myśl: mogłam być przy nim ten ostatni raz.
Nie wierzę w reinkarnację, i wiem, że pewnie tak nie będzie, ale jeśli to czytasz Harry, to wiedz, że byłeś, i jesteś najlepszym chomikiem, jakiego mogłam mieć. Byłeś wręcz przyjacielem, a nie zwierzątkiem domowym. Dziękuję, że mnie wspierałeś.
Zawsze kiedy czułam się źle, mogłam do Ciebie przyjść i Cię pogłaskać,mogłam przy Tobie otwarcie wylać moje łzy, ale patrząc na Ciebie bawiącego się w trocinach, zazwyczaj zamieniały się w uśmiech.
Przepraszam, że patrzyłam jak cierpiałeś przez swoje ostatnie dni, nie mogąc Ci pomóc.
Mam nadzieję, że było Ci u nas dobrze, bo będzie mi Ciebie bardzo brakowało...


Nie mam ochoty przez najbliższy tydzień lub dwa tygodnie dodawać żadnych wpisów. Proszę o zrozumienie. Jest to także prawdopodobnie jedyny wpisów, w którym proszę Was, aby nikt nie dodawał komentarzy, bo wiem, że nawet te najmilsze i najszczersze wyrazy współczucia, spowodują jeszcze większe łzy w oczach.(niestety nie umiem zablokować tej opcji w tylko jednym wpisie...)
Tutaj na zdjęciu, około tydzień temu; czas w którym zasypiał mi na rękach i pozwalał się głaskać.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.